rozdział 5 - Kiedy wszystko się zaczęło…
20 stycznia 2006 r.
Zapowiadał się ciekawy dzień… Piątek, weekend, dyskoteka… potem impreza u mnie. No może nie taka znowu wielka impreza bo zaledwie 5 osób, ale jak to mówiła moja babcia: “Nie ważne co się przeżyje, a z kim się przeżyje”. Także postanowiłyśmy sobie przedłużyć dyskotekę i posiedzieć wieczorem u mnie. Poza tym zbliżały się moje 15 urodziny. I miałyśmy okazję uczcić je dwa dni wcześniej :) Po południu wybrałyśmy się wszystkie razem do szkoły. - heh nie mam siły - dyszała Magda opierając się na ladzie.
- wytańczone? - zaśmiała się pytająco pani ze sklepiku
- taaak - odpowiedziałyśmy zgodnie
- no to odpocząć i dalej się bawić - uśmiechnęła się do nas miło kobieta
“Pani Sklepikowa” zawsze była dla nas uprzejma. Często się z nami śmiała na przerwach sprzedając dzieciom i młodzieży różne smaczne rzeczy, a my przychodziłyśmy do sklepiku jedynie na ploteczki z Panią :) Chwilę porozmawiałyśmy i do sklepiku wszedł Norbert. Spojrzał się na nas tak trochę dziwnie, aż przeszedł mnie dreszczyk. Skinięciem głowy wskazałam Magdzie korytarz i poszłyśmy dalej tańczyć. W głośnikach zabrzmiała wolna , romantyczna nuta, na której postanowiłyśmy odpocząć na parapetach.
- a może idziemy do sklepiku? - zapytała Magda
- nie chce mi się chodzić :D nogi mnie bolą :P - odpowiedziałam zgodnie z prawdą
- ok to siedzimy tu - uśmiechnęła się
Odwróciłam się w jej kierunku i zaczęłyśmy rozmawiać. Nagle ktoś mnie pociągnął za rękę, odwróciłam się i zobaczyłam Norberta. Nadal miał ten dziwny wzrok.
- Zatańczysz? - zapytał
- Nie, sorki nie chce mi się tańczyć - odpowiedziałam trochę kłamiąc. Tak naprawdę to chciałam zatańczyć, ale nie z nim. Nie wiem czego, ale trochę się bałam jego dzisiejszego wzroku… takiego mroźnego, przeszywającego. Odszedł ode mnie nie przekonany moją wymówką.
Po kilku piosenkach znów była spokojna. Korytarz wypełnił się wtulonymi w siebie parami, a do mnie znowu przyszedł Norbert.
- Zatańczysz? - zapytał beznamiętnym tonem
- Nie dzięki, zmęczona jestem - powiedziałam i poszedł
Za chwilę przyszedł do mnie jakiś nieznajomy chłopak i również poprosił mnie do tańca. Sama się sobie zdziwiłam, ale się zgodziłam. Tańczyło się super. Chłopak umiał dobrze prowadzić. Po tej wolnej poszłam do łazienki. Po drodze natknęłam się na Norberta. Podszedł do mnie i złapał mnie za ramie.
- Ponoć byłaś zmęczona - syknął zaciskając mocniej rękę na moim ramieniu.
- Bo byłam - odpowiedziałam lekko przestraszona
- Jakoś Ci nie wierze - znowu tak dziwnie się spojrzał
- Nie musisz, nie mam obowiązku z Tobą tańczyć - powiedziałam chamsko
- Mała, czekaj na mnie po dyskotece pod szkołą! - zacisnął jeszcze mocniej rękę
- NIE! - krzyknęłam i wyrwałam mu się. pobiegłam do łazienki. Spojrzałam na swoją rękę i zauważyłam mocne zaczerwienienie. Odnalazłam w tłumie Magdę i powiedziałam jej, że idę szybciej do domu, bo musze coś załatwić i że czekam na nie po dyskotece u mnie.
- coś się stało? - zapytała troskliwie
- nie… nic - odpowiedziałam
Chyba mi nie uwierzyła, ale więcej się nie dopytywała. Ubrałam się szybko i wyszłam ze szkoły z nadzieją, że Norbert mnie nie zauważył. Denerwował mnie już ten chłopak… Na dworze było już bardzo ciemno. Jedynym oświetleniem były uliczne latarnie, które co kawałek migały. Szłam szybkim krokiem. Byłam jakieś 200 m od domu, kiedy na ulicy zgasły wszystkie światła. Bardzo się przestraszyłam. Wokół mnie było ciemno i nie było nikogo… a przynajmniej tak mi się zdawało, bo nagle poczułam czyjąś rękę na sobie. Krzyknęłam z przerażenia. Odwróciłam się i zobaczyłam ciemne kontury mężczyzny. Owa osoba zapaliła latarkę kierując jej światło na swoją twarz.
- To t-ty - powiedziałam przestraszona widząc wykrzywioną w uśmiechu twarz Norberta - czego chcesz?
- hehe Maleńka, nie tak ostro - zadrwił i zacisnął dłoń na mojej ręce
- zostaw mnie… zostaw bo będę krzyczeć - zagroziłam
- nie radzę - powiedział i w jego dłoni zabłysnął nóż…