rozdział 6 - szok

 

- Tak? - odezwał się miły głos kobiety w domofonie
- Dobry wieczór, my przyszłyśmy do Ani - powiedziała Magda
- Jak to? - zapytała mama - Madziu to Ania nie jest z wami?
- a nie wróciła jeszcze do domu? - spytały z lekkim niepokojem dziewczyny - może nas pani wpuścić?
- oczywiście, chodźcie szybciutko na górę! - powiedziała zaniepokojona mama Ani otwierając drzwi
Przyjaciółki szybko wbiegły na trzecie piętro, gdzie w drzwiach wejściowych stała przerażona kobieta w fartuszku. Była w podeszłym wieku, zniszczonymi od pracy dłońmi odgarniała nerwowo czarne, krótkie włosy spadające jej na twarz.
- Dziewczynki rozbierajcie się szybciutko! Gdzie jest Ania? Dlaczego nie jest z Wami? Co się stało? Przecież miałyście być razem! Czy ona kogoś poznała? Co się stało dziewczynki?! - zadawała chwiejącym się głosem pytania, mówiąc 100 słów na minutę.
- proszę  pani… spokojnie - uspokajała ją Magda – na pewno nic jej się nie stało i zaraz wróci do domu. Musiało ją coś pewnie zatrzymać po drodze… zaraz wszystko pani opowiem, tylko niech już się pani tak nie denerwuje.
- tak… tak Madziu, chodźcie i usiądźcie w pokoju, już robię wam herbatkę i opowiecie mi wszystko ze szczegółami
Dziewczyny weszły do dużego pokoju i usiadły w fotelach. Każda z nich zastanawiała się, gdzie jest teraz Ania i co tak naprawdę się stało. Magda bała się o nią, ale wolała tego nie okazywać przy rodzicach przyjaciółki, a szczególnie przy mamie. Wiedziała, że przyjaciółka nie zrobi nic głupiego, więc było oczywiste, że musiało się coś stać… szybko jednak odrzuciła te myśli, gdyż usłyszała odgłos stukających o talerzyki filiżanek z herbatą.
- ja to wezmę - powiedziała zabierając z rąk kobiety talerzyki, na których były mokre ślady herbaty - niech pani usiądzie.
- dziękuję Madziu… - powiedziała - a teraz proszę… powiedz mi wszystko…. po kolei - mówiła z częstymi przerwami na oddech.
- No więc tak - zaczęła Magda - byłyśmy razem na dyskotece, tak jak się umawialiśmy. jakąś godzinę temu Ania powiedziała, że musi iść… i że po dyskotece będzie czekała na nas w domu… że wszystko w między czasie przygotuje, i że mamy przyjść tak jak się umawiałyśmy…
- mówiła gdzie idzie? - dopytywała się kobieta
- nie mogę sobie przypomnieć - powiedziała smutnym głosem Magda - było głośno… nie słyszałam wszystkiego… myślałam, że to pani kazała jej szybciej wrócić. Powiedziała tylko, że wyjaśni mi jak będziemy w domu.
- puściłyście ją tak samą?
- nie przyszło mi to do głowy… przepraszam. Ona tak szybko zniknęła… dziewczyny nawet nie wiedziały, że poszła. - odpowiedziała błagalnym tonem spuszczając głowę.
W pokoju nastała cisza… Kobieta niespokojnie krążyła od okna do okna, trzymając w ręku komórkę, w nadziei, że za chwilę zadzwoni jej córka.
- Halo? T..t..tadeusz… Ania zaginęła… - rozpłakała się do telefonu mama Ani
- Co?! Jak to zaginęła?! - zapytał z niedowierzaniem ojciec Ani
- Nie wróciła z dyskoteki… wyszła z niej już ponad godzinę temu - mówiła przez łzy - dziewczynki przyszły, a Ani nie ma.
- Gdzie jesteście?
- w domu… nie wiem, co mam teraz robić… czy iść i jej szukać, czy czekać tu na wypadek, gdyby wróciła?!
- obdzwoń wszystkich znajomych… dziewczynki na pewno mają numery. I czekaj w domu, ja zaraz będę, tylko wezmę podmianę! Jak tylko będzie coś wiadomo to dzwoń! - rozkazał pan Tadeusz
- dobrze - powiedziała i rozłączyła się, żeby nie zajmować linii na wypadek, gdyby Ania zadzwoniła.
- Dziewczynki podajcie mi szybko numery waszych wszystkich znajomych! - zwróciła się do przyjaciółek córki
Dziewczyny od razu zareagowały i zaczęły podawać po kolei kilkanaście numerów. Niestety nikt nie widział Ani. Magda kilkakrotnie próbowała się dodzwonić do Ani, ale za każdym razem słyszała w słuchawce głos młodej kobiety, który mówił, iż abonent jest tymczasowo niedostępny. Owa kobieta miłym głosem prosiła spróbować później, ale ta głupia sekretarka nie ma rozumu i nie zdaje sobie sprawy, że później może być za późno! Po godzinie w domu rozległ się zgrzyt przekręcających się w drzwiach kluczy… Wszystkie naraz zerwały się z foteli i pobiegły do przedpokoju. W drzwiach jednak zamiast Ani pojawił się jej tata. Kobieta od razu rzuciła się na szyję mężowi i rozpłakała. “Spokojnie” uspokajał ją mąż głaszcząc po włosach i mocno przytulając. Dziewczynki wróciły do pokoju.
- Dziewczyny - Magda zwróciła się do koleżanek - idźcie lepiej do domu, bo na nic tu siedzieć… i tak nic nie zrobimy teraz, a może przyjdzie do którejś z was.
- a ty? - zapytały
- ja zostanę z jej rodzicami. nie mogą być teraz sami. - powiedziała spoglądając na smutnych rodziców przyjaciółki
- zostaniemy z tobą - zaprotestowały
- nie - stwierdziła Magda - idźcie do domu, a ja jak coś będę wiedziała to się odezwę.
Niestety przez kolejną godzinę Ania nie pojawiła się w domu. Dochodziła północ… na dworze było bardzo zimno… termometr wskazywał -13*… wiało… śnieg zacinał z każdej strony. Rodzice zaczęli przeszukiwać zdjęcia w poszukiwaniu najodpowiedniejszego, spisali na kartce wszystkie szczegóły… w co była ubrana, jak się zachowywała, kiedy ostatnio była widziana. Magdę poprosili, żeby została w domu na wypadek, gdyby ich córka wróciła, a sami pojechali na policję.
- słucham? - zapytał leniwie komisarz na komendzie
- chcieliśmy zgłosić zaginięcie córki - zaczęli rodzice
- ile lat ma córka? - zapytał komisarz i zaczął notować
- 15 - odpowiedział ojciec dziewczyny, na co na twarzy komisarza pojawił się lekki grymas
- kiedy była ostatni raz widziana?
- ponad 4 godziny temu, nie wróciła z dyskoteki, chociaż wyszła 40 minut przed jej końcem - zaczęła opowiadać mama.
- to są jakieś żarty? - komisarz zaczął się śmiać. - Wy mi tu przychodzicie, bo wasza piętnastoletnia córka nie wróciła z dyskoteki i zgłaszacie zaginięcie? Proszę państwa radziłbym wracać do domu i położyć się spać. Zapewne córka wróci rano i przeprosi, że została dłużej na imprezie u znajomych. A jeśli zechcecie zgłosić prawdziwe zaginięcie to proszę przyjść…. - spojrzał na zegarek - za 43 godziny. Teraz nie będę marnował wkładu w długopisie. Dobranoc - uśmiechnął się do zaskoczonych rodziców.
Rodzice zaczęli wykłócać się z komisarzem, ale zauważyli, że to na marne. Postanowili zgłosić na niego skargę, a tymczasem wrócić do domu.

 

Opublikowany w: on styczeń 26, 2008 at 3:11 pm Komentarze (0)
Tags: , , , ,