rozdział 8 - sen

- jest pani gotowa? - zapytał mroźnym głosem mężczyzna w białym fartuchu.
- t-t-tak - wyszeptała pani Ela wpatrując się w przykryte ciało.
Mężczyzna odsłonił podrapaną twarz dziewczyny. Pani Ela modląc się w duchu, żeby to nie była Ania podniosła wzrok na ciało dziewczyny.
- to nie moja córka - powiedziała jednym tchem, odwróciła się i wyszła na korytarz, gdzie dostała szklankę wody.
Było jej słabo. Po jej policzkach spłynęły łzy. Zdała sobie sprawę, że jej córkę mogło spotkać to samo. Współczuła rodzicom tej dziewczynki. Cieszyła się że to nie Ania, ale zarazem była pogrążona w smutku, bo nadal nie odnaleziono jej córki. Po tym, co zobaczyła w tym zimnym pomieszczeniu, doszła do wniosku, że gdyby miała wybierać pomiędzy odnalezieniem córki martwej, a nie odnalezieniem córki, wolałaby nie znaleźć Ani. Wtedy miałaby nadzieję, że Ania gdzieś jest cała i zdrowa. Ale i to nie byłoby dobre postąpienie… przecież gdzieś tam mogło zostać nieodnalezione ciało. Coraz częściej Pani Ela myślała o Ani, jakby jej już miała nie odnaleźć… a im bardziej starała się odrzucać te myśli, tym bardziej one wracały ze zdwojoną siłą.
Wróciwszy do domu, Pani Ela zastała pod drzwiami kilka listów i rachunków.
- ehh… nigdy nie mogą zadzwonić i zostawić ich w domu - westchnęła pod nosem i weszła do domu. Do domu, w którym była cisza i pustka. Do domu, do którego nie chce się wracać. Gdzie każdy kąt przypomina o Ani, w każdym kącie słychać było jej śmiech. Dwa głosy nie dawały Pani Eli spokoju, jeden ciągle powtarzał  “jej już nie ma… nie wróci, przyzwyczaj się”, zaś drugi “nie trać nadziei, to dopiero trzeci dzień, na pewno nic się jej nie stało”. Ta burza myśli doprowadziła mamę Ani do snu. Racja… nie spała od piątku.
- czego jeszcze chcesz?! wypuść mnie! nie wystarczy ci już ?! - wykrzykiwała dziewczyna
- nie Misiaczku, i nie krzycz mi tu, bo szkoda twojego pięknego głosu - powiedział bardzo młody mężczyzna podnosząc palcem brodę dziewczyny do góry.
- wypuść mnie! - powiedziała, kiedy ich spojrzenia mimo wszystko się spotkały. niestety on pokręcił przecząco głową - to chociaż odwiąż mnie - poprosiła patrząc na siniaki na rękach
- hmm… - zastanawiał się - mogę ci odwiązać nóżki Maleńka… tak będzie nam wygodniej - uśmiechnął się podejrzanie i podszedł bliżej łóżka.
- jak to wygodniej?! wypuść mnie!! - zaczęła krzyczeć
- i tak cię nikt nie usłyszy - syknął zakrywając jej dłonią usta, a następnie zerwał jej bluzkę i resztę ubrania…
- ratunku! ludzie ja żyje!! szukajcie mnie! pomocyyy!! zostaw! zostaw! nie! - krzyczała, kopała się i płakała.Jednak on nie uległ… żeby ją uciszyć uderzył ją w głowę, wtedy straciła przytomność.

Panią Elę obudził telefon. Cała zgrzana pobiegła do niego i podniosła słuchawkę.
- ssłucham? - zapytała dysząc
- Ela i jak wiadomo już coś? - zapytała chrzestna dziewczynki
- a to ty… - odpowiedziała ze zgaszoną nadzieją - nie nic nie wiadomo jeszcze.
- może ja do Ciebie przyjadę?
- dziękuję, ale na razie nie trzeba, jakby się coś działo to zadzwonię… - odpowiedziała matka dziewczyny, która teraz chciała być sama - (…) no to cześć, dzięki.
Wstrząśnięta swoim snem pani Ela chodziła z kąta w kąt rozglądając się po ścianach. Nie mogła sobie znaleźć miejsca w pustym domu.
***
- dobra Malutki widzimy się o dziewiątej przy garażach, pasi? - zapytał się kolega kolegi.
- spoko - odpowiedział ciemnowłosy chłopak, nazwany “Malutki”,  w szerokich spodniach, na oko wyglądał na jakieś 17 lat.
- tylko nie wykręć żadnego numeru - ostrzegł go drugi chłopak rzucając na ziemie wypalonego papierosa.
- jasne stary, spox
- to zawijamy, nara
- no nara - pożegnali się i poszli każdy w innym kierunku.
Malutki poszedł w kierunku centrum miasta. Wychodząc z bocznej uliczki zauważył ciemną postać leżącą w starej, opuszczonej kamienicy. “Dziwne… nigdy ta klatka nie była otwarta” - pomyślał. Postanowił sprawdzić kto tam leży.
- halo… obudź się… słyszysz mnie? - klepał nerwowo leżącą dziewczynę po policzkach, ale ta ani drgnęła. - kur*a, że też zawsze ja muszę trafiać na takie “przygody” - powiedział pod nosem, lekko przestraszony Malutki i szybko wyciągnął komórkę.
- Dzień dobry, proszę karetkę na Nowackiego 13, na klatce schodowej leży młoda, nieprzytomna dziewczyna - powiedział do słuchawki
- A co się stało i jak długo leży nieprzytomna? - zapytała kobieta
- skąd mam wiedzieć?! chyba jest pobita. dopiero ją zauważyłem i proszę o karetkę! - powiedział lekko zirytowany chłopak.
- już wysyłam, proszę czekać.
Po 10 minutach karetka przyjechała na miejsce, a wraz z nią policja, która rozpoznała w nieprzytomnej dziewczynie zaginioną Anię. Po krótkiej chwili Anię zabrano do szpitala. Na miejsce dojechało dwóch komisarzy.
- co się stało? - zapytał komisarz policjanta
- no Jarek… to ta wasza zaginiona - powiedział - tam stoi młody chłopak, który ją znalazł, a nieprzytomną Anię zabrało pogotowie.
- dzięki Stary, idę z nim pogadać - uścisnął dłoń policjantowi i ruszył w kierunku Malutkiego.
Po kilkunastu minutach rozmowy, komisarze odjechali z miejsca zdarzenia.
***
- Kochanie, zrobię ci kawę, chcesz? - zapytał zatroskany pan Tadeusz żony.
- możesz zrobić - odpowiedziała obojętnym tonem, w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- ja otworzę - powiedział pan Tadeusz
- nie, nie ja otworzę, a ty zrób kawę - odpowiedziała żona.
- oo to panowie… proszę, proszę wejść - pani Ela wpuściła komisarzy do domu. Słysząc w oddali głosy policjantów przyszedł również pan Tadeusz.
- czy już coś wiadomo? - zapytała mama Ani czując, że jej oczy napełniają się łzami.
- tak - zaczął Jarek - państwa córka odnalazła się, została przewieziona nieprzytomna do szpitala, ale żyje - powiedział z uśmiechem komisarz
- czy wiadomo, co się stało? - zapytał pan Tadeusz widząc, że żona jest w chwilowym szoku i nie może wydobyć z siebie głosu.
- na razie wiemy tylko tyle, że została pobita. Niestety nic więcej nie wiemy, trzeba czekać na opinię lekarzy. Będziemy dalej prowadzili śledztwo, żeby dotrzeć do sprawcy - wytłumaczył młodszy policjant
- dziękujemy panom bardzo - powiedział pan Tadeusz i uścisnął im dłoń.
Policjanci wyszli, a rodzice ubrali się i pojechali szybko do szpitala.

Opublikowany w: on styczeń 30, 2008 at 10:49 pm Komentarze (0)
Tags: , , , , , ,