- Panie doktorze, co z naszą córką? Gdzie ona jest? – pani Ela dobiegła do lekarza zaraz po wejściu na oddział.
- Chodzi o tą młodą dziewczynę, którą do nas przywieźli, Annę Kieszkowską?
- tak, to nasza córka. Co się z nią dzieje? – zapytał pan Tadeusz
- proszę za mną do pokoju lekarskiego, tam spokojnie porozmawiamy – powiedział i wskazał drogę do oddzielnego pomieszczenia – proszę usiąść – powiedział wchodząc do zielonego pomieszczenia i wskazał dwa krzesła, a sam usiadł na przeciwko nich za biurkiem zapełnionym papierami. – Państwa córka została dzisiaj przywieziona do nas w stanie nieprzytomnym. Na ciele ma ślady pobicia, nie wykluczamy wstrząsu mózgu. Po oględzinach Państwa córki nie wykluczamy również wykorzystania na tle seksualnym. Zostaną przeprowadzone szczegółowe badania, obejrzy ją ginekolog, neurolog, zapewne po odzyskaniu przytomności będzie również potrzebna pomoc psychologa.
- kiedy odzyska przytomność? – zapytał ojciec dziewczyny
- Tego jeszcze nie wiemy, może jeszcze dziś, a najpóźniej w ciągu kilku dni. Ale proszę być dobrej myśli, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
- Co będzie jak odzyska przytomność? – dopytywała się matka
- Sądzę, że fizycznie szybko dojdzie do siebie – to młody organizm, gorzej będzie z psychiką. Jeśli okaże się, że została wykorzystana na tle seksualnym to może długo pozostać w jej pamięci. Nie obejdzie się bez pomocy psychologa, jak już wcześniej wspominałem. Myślę, że Państwo również powinni porozmawiać z psychologiem. W naszym szpitalu psycholog jest często. Proszę z nim porozmawiać. Teraz najważniejsze dla Państwa córki to poczucie bezpieczeństwa, musi wiedzieć i czuć, że ma w Państwu oparcie. To pomoże w leczeniu córki. O dalszym leczeniu będą Państwo systematycznie informowani. Proszę teraz być z córką, a jak odzyska przytomność to proszę nie wypytywać się co się stało z obawy przed zamknięciem się w sobie, psycholog z nią porozmawia i dowiemy się, co tak na prawdę się tam wydarzyło.
- dziękuje panie doktorze – pan Tadeusz uścisnął dłoń lekarzowi
- proszę być dobrej myśli – lekarz uśmiechnął się do rodziców dziewczynki. – Do widzenia.
- Do widzenia – odpowiedzieli rodzice i wyszli w kierunku sali Ani.
***
3 dni później
Minęły już dwa dni, a Ania nadal była nieprzytomna. Rodzice z niepokojem przesiadywali całymi dniami przy jej łóżku, na wypadek, gdyby się obudziła. Niestety ich córka nie odzyskiwała przytomności.
- Elu, chodź na dół do bufetu, zjemy jakiś obiad… długo nie jadłaś i nie spałaś, musisz być silna! – rzekł pan Tadeusz.
- nie Tadziu, Ty idź, a ja tu posiedzę – odpowiedziała nie odrywając wzroku od swojej córki.
- tak nie można! chodź, nic jej nie będzie przez tą chwilę, zresztą pielęgniarki tu są, ma dobrą opiekę – złapał żonę za rękę i wyprowadził z sali prosto do bufetu, gdzie zamówił dla nich obiad.
- Co teraz będzie? – zapytała kobieta
- Nie martw się… teraz będzie już tylko lepiej.
- przecież ona się nie pozbiera, nie zapomni o tym nigdy… – lamentowała
- Kochanie! Pomożemy jej, to nasza córka, uwierz… będzie dobrze, na prawdę! – pocieszał żonę trzymając ją za rękę.
- obiecujesz? – zapytała męża przez zaciśnięte gardło, jak małe dziecko…
- obiecuję – przyrzekł pan Tadeusz i mocno przytulił do siebie żonę, która się rozpłakała.
Po chwili, kiedy pani Ela się uspokoiła zjedli w ciszy obiad. Jakiś czas później poszli na oddział Ani. Zaraz po wejściu na oddział usłyszeli dobiegające z sali krzyki
- ZOSTAW MNIE!! ODEJDŹ, NIE DOTYKAJ, GDZIE JA JESTEM?!?!?! – histerycznie krzyczała Ania.
- Panie doktorze, szybko! – wołała pielęgniarka.
- Siostro proszę jej podać Relanium domięśniowo – rozkazał lekarz wbiegając do sali – Aniu spokojnie, jesteś w szpitalu, chcemy ci pomóc. Już nic ci nie grozi, jesteś bezpieczna – pomału starał się podejść do skulonej na łóżku Ani i przytrzymać ją. – połóż spokojnie rękę, pani da ci lek. – powiedział wyciągając do niej dłoń.
- ZOSTAW MNIE!!! NIE PODCHODŹ!!!!!!! – nadal krzyczała i płakała przeraźliwie nie pozwalając się dotknąć.
Rodzice słysząc te krzyki szybko przebiegli przez oddział i wbiegli do sali swojej córki mocno ją przytulając.
- córeczko spokojnie… już po wszystkim… nic ci tu nie grozi, jesteśmy z tobą kochanie – przytulała ją mocno mama, płacząc razem z nią.
- kochanie jesteś w szpitalu, pan doktor chce ci pomóc, daj rękę… – powiedział spokojnie tata przytrzymując jej rękę, w czasie gdy siostra wstrzykiwała lek.
- mmmamo… ja nie chciałam – płakała wtulona do mamy Ania – to onn… jjja..
- nie myśl teraz o tym Kotku – przytuliła ją jeszcze mocniej mama i położyła na łóżku – już po wszystkim, teraz będzie tylko lepiej.
Po chwili lek zaczął działać, Ania uspokoiła się i zasnęła, trzymając mamę za rękę. Lekarz wyszedł razem z ojcem dziewczynki na korytarz.
- Panie doktorze czy ona… to normalne zachowanie? – zapytał zaniepokojony stanem psychicznym córki ojciec.
- Tak i niestety to nie koniec, teraz dostała leki uspokajające i przez jakiś czas będzie je musiała dostawać. Jak już mówiłem nie obejdzie się bez pomocy i terapii psychologa. Czeka ją trudny okres. Jak się obudzi to przeprowadzimy resztę badań. Proszę być teraz z córką, a jutro rano proszę, aby przyszli państwo do mojego gabinetu, będziemy mieli już wyniki badań.
- dziękuję panie doktorze – uścisnął dłoń lekarzowi i wrócił do sali.
rozdział 9 – szpital
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/02/06/rozdzial-9-szpital/trackback/