rozdział 13 - dawna rzeczywistość
Minął tydzień zanim Ania poczuła się gotowa, żeby wrócić do szkoły. Chociaż okropnie się bała spotkania z rówieśnikami, a szczególnie bała się, że spotka Norberta nie okazywała tego. Starała się być dzielna i spokojna. Przecież stres szkodził dziecku. Pierwszego dnia poszła do szkoły z Julią. Ludzie przyjęli ją normalnie, tak jakby nic się nie stało. Nikt nie wiedział o ciąży, oprócz wychowawcy… Tego dnia była jednak historia, której nienawidziła, tak samo jak i nauczycielki… Temat był nudny… a Ania nie potrafiła się skoncentrować. Czuła na sobie oczy całej klasy, chociaż wiedziała, że każdy jest czymś zajęty i nikt nie zwraca na nią szczególnej uwagi.
-… Anka znasz odpowiedź czy nie? - Ania usłyszała głos zdenerwowanej nauczycielki dopiero jak koleżanka z ławki ją szturchnęła.
- yy… przepraszam, nie słyszałam pytania - powiedziała beznamiętnym tonem
- Co ty dziewczyno wyprawiasz?! Siedzisz w pierwszej ławce i nie uważasz?! Jak ty chcesz zaliczyć sprawdzian?! Nie uczysz się!! Myślisz o niebieskich migdałach, zamiast uważać!! Z pewnością nie potrafisz nawet powiedzieć czego dotyczy dzisiejsza lekcja!! - krzyczała nauczycielka nad uczennicą.
- przepraszam - powtórzyła tym samym beznamiętnym tonem, była przyzwyczajona do takiego zachowania nauczycielki, zwykle słyszała tego typu oskarżenia od niej… starała się nie brać do siebie tego, co mówi pani i uspokoić. Była pewna, że zaliczy sprawdzian choćby na 3… Ania była wzorową uczennicą… jedynie j. angielski był jej słabym punktem, no i ta historia… to był dramat… nie ze względu na stopień trudności, ale ze względu na nauczyciela. Ania potrafiła mieć 5 ze sprawdzianów, ale tylko ze sprawdzianów… gdyż przy odpowiedzi zawsze pani potrafiła się tak przyczepić, żeby udowodnić Ani, że jest nieukiem, leniem i nie zaliczy roku, obniżając przy tym ocenę. Ale nie ma się co przejmować… są większe problemy od tej historii.
Przez kilka kolejnych dni Ania zaczęła przyzwyczajać się do swojego stanu i otoczenia. Nie była jednak taka jak dawniej, uśmiech rzadko widniał na jej twarzy. Któregoś dnia gorzej się poczuła w szkole i postanowiła się zwolnić u wychowawcy wcześniej do domu. Zaraz przy wyjściu z bramy szkoły zaskoczył ją jednak Norbert.
- Witaj Kochaniutka - powiedział słodkim głosem łapiąc ją za brodę.
- Z–z-zostaw mnie… - zareagowała bardzo przestraszonym głosem.
- Za chwilę… teraz mnie posłuchasz gówniaro - powiedział ostrzej, zaciskając dłoń na jej twarzy. - Nie znasz mnie i nigdy mnie nie widziałaś, zrozumiałaś?!
- TY! Ty chamie!! Zgwałciłeś mnie! A ja mam iść ci na rękę? - wybuchła
- Pff… sama się prosiłaś, wiem, że tego chciałaś i się teraz nie wymiguj! Zresztą… kto by ci uwierzył, co? Trzeba było tańczyć jak cię prosiłem, a nie uciekać jak jakiś kopciuszek!
- Puść mnie!! - krzyknęła Ania
- Jeszcze raz krzykniesz, albo piśniesz komuś słówko to zrobimy powtórkę z rozrywki!! I nie waż się iść na policję! - powiedział przez zaciśnięte zęby i puścił ją lekko popychając.
Ania odwróciła się i szybkim krokiem ruszyła w kierunku domu, zaciskając łzy. Po powrocie do domu nie zastała nikogo. Podeszła do stołu, na którym leżała kartka:
“Obiad leży w lodówce, odgrzej sobie i zjedz.
Odpocznij i odrób lekcje. My wrócimy wieczorem.
Jakbyś się źle czuła to zadzwoń.
Kocham,
Mama”
Ania czuła się źle, ale postanowiła nie dzwonić na razie do mamy. Odgrzała i zjadła obiad, mimo, że nie była głodna. Później postanowiła skorzystać z pustego domu i położyć się. Długo jednak nie mogła się uspokoić, spotkanie z Norbertem bardzo wyprowadziło ją z równowagi. W pewnej chwili poczuła ogromną ochotę, żeby wykrzyczeć z siebie cały swój gniew, swoje problemy i smutki. Pragnęła poczuć się wolną dziewczyną, która chociaż przez moment mogłaby się przestać o coś martwić. I tak zrobiła… uklęknęła obok łóżka, kładąc na nim głowę i krzyknęła, głośno… jak tylko potrafiła. Następnie wybuchnęła płaczem.
- Już tak dłużej nie mogę, nie wytrzymam! - płakała, mówiąc do swojego maleństwa - Kruszynko… ja muszę o tobie komuś powiedzieć, mam dość bycia z tym wszystkim sama… w szkole każdy się śmieje, wygłupia… a ja pilnuje, żeby nic ci się nie stało… Nie powiem o tobie.. tacie. NIE!!! Ty nie masz taty - rozpłakała się jeszcze bardziej - Masz mnie, a ja mam ciebie.. sami sobie poradzimy, nigdy nie poznasz ojca, nie pozwolę, żeby zrobił ci jakąś krzywdę! Mam nadzieję, że to zrozumiesz jak dorośniesz. Że nie będziesz miał do mnie żalu. Powiedz… jesteś chłopcem czy dziewczynką? - zapytała chociaż wiedziała, że odpowiedzi nie uzyska. - Nie ma dla mnie znaczenia czy jesteś chłopcem czy dziewczynką, ważne, że jesteś moim dzieckiem - roześmiała się - chyba powiem o tobie cioci Julii. Tak… będziesz miał ciocię. Cieszysz się? Będzie cię kochać tak samo jak mamusia. Będziemy wszyscy wychodzić na plac zabaw jak podrośniesz. A jak będziesz malutki to będziemy się bawić grzechotkami… pokażę ci ptaszki w parku, i kaczuszki… A może jesteś dziewczynką? hmm… będę się do ciebie zwracać Kruszynko lub Kochanie, dobrze? Ohh Kochanie, jaki świat jest piękny… tylko życie bywa okrutne… ale mama nie pozwoli, żeby stała ci się jakaś krzywda… nie pozwoli… pamiętaj.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/03/02/rozdzial-13-dawna-rzeczywistosc/trackback/