rozdział 16 - [*]

- … ale czy naprawdę już nic więcej nie dało się zrobić? - płakała pani Ela.
- przykro mi… zrobiliśmy wszystko, żeby ich uratować… trzeba być dobrej myśli. Może gdyby chociaż parę godzin wcześniej córka zaczęła coś podejrzewać… może wtedy byłoby inaczej. Przykro mi. - powiedział przyciszonym głosem lekarz trzymając matkę dziewczyny za ramię. Po chwili odszedł zostawiając zapłakaną kobietę na korytarzu.
- Pani Elu… - podeszła do niej Julia - jeśli coś będzie trzeba pomóc, może pani na nas liczyć…
- Dziękuję ci Julia… tak wiele dla nas i dla Ani zrobiłaś… Niech Bóg ci to dziecko wynagrodzi - powiedziała przytulając dziewczynkę do siebie.
Przez kolejne trzy dni wszyscy czuwali przed salą Ani. Niestety nie było żadnych zmian, dziewczyna nadal była nieprzytomna. Obawiano się, że zapadnie w śpiączkę, z której się nie wybudzi miesiącami… Całe szczęście wieczorem Ania wybudziła się…
- Siostro… - zawołała do kobiety, która zmieniała coś przy aparaturze - siostro! - powtórzyła, ale nie zauważyła żadnej reakcji.. - siostro, co z moim dzieckiem? - zapytała w końcu nie czekając, aż siostra na nią spojrzy.
- Aniu… - zaczęła cicho, nie patrząc jej w oczy - …odpoczywaj teraz i zbieraj siły, zaraz przyjdzie do ciebie lekarz - powiedziała już szybko poprawiając jej pościel. Następnie odwróciła się w kierunku wyjścia.
- Ale siostro! Ja pytałam, co z moim Maleństwem - zapytała po raz kolejny zaniepokojona dziewczyna.
Siostra nic nie odpowiedziała, tylko przystanęła chwilę, po czym ruszyła szybko przed siebie. Ania obawiała się najgorszego… nie chciała jednak o tym myśleć… chciała jak najszybciej wiedzieć, co się stało.
- NIECH KTOS MI POWIE, CO Z MOIM DZIECKIEM!!!!!!!!!!!!! - zawołała, zaciskając łzy…
Po chwili w drzwiach stanął doktor Lubrecki, prowadzący ciążę Ani.
- Panie doktorze… niech mi pan wreszcie powie, co się stało, czy dziecko jest zdrowe? Czy nic mu nie jest? Boshhh dlaczego wy wszyscy milczycie?!?!?! - mówiła coraz bardziej zdenerwowana…
- Aniu… uspokój się - zaczął
- Jak mam być spokojna skoro nic nie mogę się dowiedzieć?? - łzy jej ciekły z bezradności.
- Aniu… posłuchaj - spróbował po raz kolejny - to może być dla ciebie szok, ale…
- nie… nie… pan.. pan tylko tak mówi… ale tak naprawdę wszystko jest dobrze, prawda?
- …ale jak do nas przyjechałaś okazało się… że.. płód jest martwy… musieliśmy ratować ciebie.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TO NIE PRAWDAAAAA!!!!!!!! NIEEEEEEEEEEE!!!! MOJE MALENSTWOOO - wpadła w histerię
- Aniu uspokój się… zrozum nic się nie dało zrobić - lekarz próbował uspokoić wyrywającą się dziewczynę.
- DLA PANA TO BYL TYLKO PLOD!! TO… TO BYLO MOJE DZIECKO ;( - płakała wyrywając się lekarzowi.
- Rozumiem, co czujesz, wiem, że to nie jest łatwe, ale musisz się oszczędzać… jesteś bardzo słaba… zaraz dostaniesz coś na uspokojenie… - powiedział
- nie chce!!!!!!! nie chce nic na uspokojenie!! niech mnie pan zostawi!!!!!!!!!!
- Aniu… to nie wszystko, co powinnaś wiedzieć… - powiedział cicho lekarz
- co… co jeszcze? - płakała
- Dobrze wiesz, że na aborcje było już za późno… do tego płód był martwy… przykro mi, ale niestety… nie będziesz już mogła mieć dzieci… - powiedział przez zaciśnięte gardło
- niech pan stąd wyjdzie! - powiedziała - NIECH PAN MNIE ZOSTAWI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - krzyknęła, kiedy lekarz nie zareagował.
Lekarz wiedział, że działa pod wpływem emocji, więc zostawił ją samą, żeby się z tym wszystkim oswoiła. Jemu również było ciężko… obwiniał się, że niczego nie zauważył. Ale wyniki do samego końca były dobre, a Ania się nie skarżyła na nic…
- Boże co ja takiego zrobiłam?! Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Najpierw mnie w niemiły sposób obdarowałeś dzieckiem… a potem, kiedy już je tak pokochałam, tak się do niego przywiązałam, Ty tak po prostu mi je zabierasz!! Dlaczego?! Dlaczego zabrałeś dziecko a mnie tu zostawiłeś?! Ja też chcę odejść… nie chcę już dłużej żyć! Bez Maleństwa… bez dzieci…. nie chce!! NIE CHCE JUZ ŻYC!! Boże proszęęęęę!!!!! Zabierz mnie do mojego Aniołka… DLACZEGOOoooo….???????????

Opublikowany w: on marzec 16, 2008 at 8:55 pm
Tags: , , , , ,

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/03/16/rozdzial-16/trackback/

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Leave a Comment